<< Strona główna
Księgarnia brydżowa Księgarnia brydżowa Księgarnia brydżowa Poznajmy się BBO
Szukaj

Autor: Wojciech Siwiec
Artykuł z Przeglądu Brydżowego 2/1992

Mahmood Zia brydżystą roku 1991

Prestiżowy, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, tytuł Gracza roku 1991, przyznawany zdobywcy największej ilości punktów mistrzowskich w najpoważniejszych turniejach amerykańskich, trafił w godne ręce - wywalczył go jeden z najlepszych obecnie brydżystów świata Mahmood Zia. Nie był to sukces przypadkowy - rok wcześniej Zia w tymże rankingu zajął drugą pozycję, ustępując jedynie Bobowi Hammanowi.
Czterdziestopięcioletni Mahmood Zia jest dzisiaj bodajże najpopularniejszą, a na pewno najbardziej barwną postacią wśród światowej czołówki brydżystów. Urodził się w ojczystym Pakistanie, w wieku pięciu lat znalazł się jednak - wraz z rodziną - w Anglii, tam kształcił się i zamierzał odbyć studia, a następnie wkroczyć w świat biznesu. Nie udało mu się jednak zrealizować tych planów. Winne były temu po części uroki londyńskiego życia, a po części wrodzone zamiłowanie do hazardu, w pewnym okresie Zia pracował nawet jako krupier w nielegalnym kasynie. Potem przez parę lat próbował pomagać starszemu bratu w prowadzeniu rodzinnej firmy wydawniczej, następnie wspólnie kierowali przedsiębiorstwem budowlano-konstrukcyjnym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Zia poznał grę w brydża dopiero w wieku 25 lat, szybko jednak nadrobił stracony czas - wkrótce stała się ona największą pasją jego życia. Początkowo oddawał się wyłącznie grze robrowej i w celu doskonalenia swoich umiejętności w tej dziedzinie często odwiedzał Londyn, a konkretnie tamtejsze kluby. Niebawem zrezygnował z innych zajęć i przeniósł się do Londynu na stałe. Grał coraz lepiej i wygrywał coraz więcej. Z tego właśnie powodu - po jakimś czasie - przestał być mile widziany w niektórych klubach, postanowił więc spróbować swych sił w grze turniejowej. Pierwsze doświadczenia, którym poddany został w trakcie festiwalu Juan-les-Pins nie były zachęcające. Okazało się, że taktyka, do której przywykł w trakcie gry robrowej, absolutnie nie sprawdza się w turnieju. Wiedziałem, że jestem zdecydowanie lepszy od większości przeciwników, ale ogrywali mnie oni bezlitośnie - wspomina Zia. Musiałem rozpocząć nowy etap mojej edukacji brydżowej. Również i w tej dziedzinie nasz bohater czynił jednak niezwykle szybkie postępy. Pomimo że został "obywatelem świata", nie zapomniał też o rodzinnym Pakistanie i zajął się propagowaniem oraz organizacją brydża w swojej ojczyźnie. Początki były niezwykle trudne, ale sukcesy w mistrzostwach Dalekiego Wschodu, zwłaszcza w pojedynkach z potężnym sąsiadem i politycznym rywalem - Indiami, stopniowo zapewniły pakistańskiemu brydżowi uznanie i poparcie sfer rządowych. W roku 1981 reprezentacja tego kraju sprawiła ogromną niespodziankę, zajmując drugie miejsce na Drużynowych Mistrzostwach Świata w Port Chester. Pięć lat później Pakistańczycy ponownie zdobyli srebrny medal - tym razem na Mistrzostwach Świata Teamów w Bal Harbour. Osiągnięcia te wiązano przede wszystkim z osobą Zii, nic zatem dziwnego, że ugruntowały one jego pozycję na arenie międzynarodowej.
Obecnie Mahmood spędza większość czasu w Nowym Jorku, posiada jednak także mieszkanie w Londynie i często odwiedza Pakistan. Startuje jedynie w poważnych imprezach - mistrzostwach północnoamerykańskich i turniejach specjalnych. Jego ulubioną grą pozostał brydż robrowy po możliwie wysokich stawkach. To nie pieniądze jednak stanowią dla Zii motywację do gry. Kocham brydża i chciałbym zawsze przeżywać z nim romans - mówi. I rzeczywiście - ten pełen czaru, osobistego uroku i charyzmy człowiek nieomal w każdym rozdaniu jest wierny powyższemu wyznaniu. Jego gra oparta jest na znakomitej wyobraźni, przechodzącej niekiedy w fantazję, polocie i finezji.
Ponad techniczną doskonałość, czy chociażby poprawność, swoich zagrań Mahmood przedkłada skuteczność, będącą często efektem fascynujących posunięć psychologicznych. W każdej chwili Zia może zadziwić otoczenie i przeprowadzić akcję, która zwykłemu śmiertelnikowi nigdy nie przyszłaby do głowy. Kibicowanie mu jest prawdziwą ucztą duchową i potrafi dostarczyć niezapomnianych wrażeń, sama gra przeciwko niemu to już jednak zupełnie inna sprawa... Nie ma wtedy ani jednego łatwego rozdania, ani jednej łatwej lewy - mówi wielokrotny mistrz świata Bob Hamman. Z drugiej strony, częsty ostatnio partner Zii - Hugh Ross twierdzi, że chociaż Mahmood posiada reputację zawodnika wykonującego jedynie nietypowe i nieprzewidywalne manewry, 95% jego gry to normalny brydż i - mając go za partnera - gra się bardzo łatwo. Jako brydżysta wybitnie intuicyjny, Zia nie przykłada nadmiernej wagi do stosowanego systemu licytacyjnego. Przez lata gry nie poświęciliśmy na dyskusję systemu więcej niż cztery godziny - twierdzi Ross.
Lista osiągnięć Zii w ciągu ostatnich lat, zwłaszcza na kontynencie amerykańskim, jest doprawdy zdumiewająca - zwycięstwa i medalowe pozycje w najpoważniejszych turniejach drużynowych: Reisinger, Spingold i Yanderbilt oraz sukcesy w prestiżowych turniejach par odnoszone są przezeń nieomal od niechcenia, i to niezależnie od osoby aktualnego partnera. Dwa brydżowe marzenia Zii pozostają jednak na razie nie spełnione - chciałby on zdobyć mistrzostwo świata, występując w drużynie Pakistanu oraz zwyciężyć w mistrzostwach USA, grając w parze z kobietą.
Pora na zaprezentowanie kilku rozdań oddających klasę i styl gry Mahmooda Zii. Świadomie wybrałem tu zagrania mniej znane, pomijając te, które zostały już mocno wyeksploatowane przez prasę brydżową całego świata. Pierwsze pochodzi z udanych także dla naszych reprezentantów rozgrywek Bermuda Bowl '81 w Port Chester. Mecz eliminacyjny Pakistan - USA.

 
 W 10 4
 A D 10
 A 10 9 7 5
 10 4
 
 D 8 6 2
 6 5 3 2
 W 2
 D 8 2
 7 5
 W 4
 8 6 4 3
 A 7 6 5 3
 
 A K 9 3
 K 9 8 7
 K D
 K W 9
 

Zia rozgrywał tu szlemika bezatutowego - kontrakt, delikatnie mówiąc, mocno napięty. Co prawda pierwszym wyjściem kierowym przeciwnicy "wyimpasowali" sobie waleta, jednak do zwycięstwa konieczne było jeszcze wzięcie pięciu lew karowych oraz trafienie palcówki treflowej bądź zdobycie dwunastej lewy w pikach. Zia znacznie uprościł ten skomplikowany problem rozgrywkowy - po stwierdzeniu, że spada drugi
W - zagrał blotkę trefl ze stołu do króla w ręce. Było to posunięcie z pogranicza techniki i psychologii. Pozycja treflowa nie była przecież dla obrońców jasna - K mógł zostać przepuszczony nawet wówczas, gdyby as znajdował się w ręce W. a jego ewentualne zabicie wcale nie musiało pociągnąć za sobą kontynuacji treflowej - rozgrywającemu pozostałaby wtedy nadal szansa pikowa.
Zia posiada zaiste niezwykłą umiejętność upraszczania skomplikowanych problemów teoretycznych poprzez zastosowanie broni nieomal zawsze skutecznej - psychologii. W roku 1989 Mahmood zwyciężył w tradycyjnym współzawodnictwie Bols Bridge Tips, w którym uznani mistrzowie przekazują rzeszom "zwyczajnych" brydżystów wskazania i rady, na ogół związane z techniką gry. W swoim artykule Zia nawiązał do popularnej zasady "figur na figur", a konkretnie do negatywnych wniosków, jakie należy wyciągać w sytuacjach, gdy zagrana z dziadka "krótka" figura nie zostanie pobita przez obrońcę z prawej. Spójrzmy na rozdanie, które autor rozegrał osobiście.

 A W 10
 K 2
 A K D 3
 D 6 4 3
 D 2
 5 3
 10 9 4
 A K 10 9 7 2

Zadaniem Zii (W) było zrealizowanie szlemika treflowego po wiście atutowym. "Naukowiec" bez trudu dostrzeże tu optymalną linię rozgrywki. Po odatutowaniu należy odegrać lewy karowe, na czwartą z nich (jeżeli się wyrobi) wyrzucić ze stołu blotkę kier, następnie zagrać kiera do króla, a w ostateczności ratować się impasem pikowym. Zia odwrócił tę teoretyczną kolejność zagrań i w drugiej lewie wyszedł z dziadka
D (!). Gdy S dołożył blotkę, Mahmood "wiedział", że nie posiada on króla - przejął więc damę asem, odatutował, na czwarte karo (spadał drugi walet) wyrzucił ze stołu blotkę pik (!) i zaimpasował pod atu K, którego zawodnik N mieć "musiał". W ten sposób rozgrywający zrealizował kontrakt, chociaż oba impasy nie stały.

Widzimy jak trudno jest występować przeciwko Zii. Jego gra toczy się często na pograniczu rzeczywistości i fantazji. Spotyka się opinie, że Mahmood potrafi dosłownie zahipnotyzować swoich przeciwników, a wtedy nawet najprostsze, ograne fortele okazują się skuteczne. Oto rozdanie z ubiegłorocznego mistrzowskiego turnieju par w Atlantic City.


 K D W 5
 W 9 5 3
 10 8
 W 10 6

 8 6 3
 A 8 7 4 2
 5 3
 A K 8
 A 10 4 2
 D
 9 7 6
 D 7 5 4 2

 9 7
 K 10 6
 A K D W 4 2
 9 3


Zia (S) otworzył na czwartej ręce 1BA i wylądował ostatecznie w kontrakcie firmowym. Pierwszy wist kierowy (4) rozgrywający zabił królem w ręku i natychmiast odwrócił 10. Liczył na to, że zostanie ona przepuszczona i nie zawiódł się. Na tym nie koniec. W następnej lewie Mahmood wyszedł z ręki blotką pik, oczekując z kolei, że jeden z obrońców dołoży do tej lewy ilościówkę, a drugi przepuści - zagraną z dziadka - figurę. Ponownie nadzieja rozgrywającego spełniła się. Dopiero teraz Zia wykorzystał lewy karowe i zrealizował końcówkę w rozdaniu, gdzie na wielu stołach obkładano znacznie skromniejszy kontrakt 1BA.
Pora na zagranie czysto techniczne. Yanderbilt '91 w Las Yegas.       


D 10 9 6 3
D 8 7
D 9 8 6
10

K 7
6 3 2
K 10 4 2
8 7 5 2
A 8 4 2
A 10 5 4
---
A K 9 6 4

W 5
K W 9
A W 7 5 3
D W 3


West
Deutsch
North
Ekeblad
East
Zia
South
Sukoneck
 pas  pas 1  1
2  3 5 pas
 pas pas
   

S zaatakował niefortunnie A, mimo to nawet komentatorzy brydżramy orzekli, że kontrakt musi zostać przegrany. Zia szybko udowodnił im, jak bardzo się mylą. Przebił A atutem, ściągnął AK. doszedł do stołu K, odegrał K - z ręki blotka kier - i przebił blotkę karo. A, pik przebity i przebicie kolejnego kara doprowadziło do następującej końcówki:      


D
D 8 7
---
---

---
6 3 2
---
8
8
A 10 5
---
---

---
K W 9
---
D


Została w nie zagrana z ręki 8 i liczba lew obrońców stopniała nagle do rozmiarów "książki". 

W trakcie ostatnich Mistrzostw Świata w Joknhamie  Pakistan dysponował słabą drużyną i nie odegrał w turnieju większej roli. Przyzwyczajony do występów w blasku jupiterów Zia - od czasu do czasu zaznaczał jednak swoją obecność. Mecz Brazylia - Pakistan.


A D 10 6 4
10 8 6
W 10 8
10 8

K 8 5 2
A D 9 3 2
9 6
W 9
---
K W
A D 7 5 3 2
A K 6 5 2

W 9 7 3
7 5 4
K 4
D 7 4 3


West
M. Branco
North
Fazli
East
Chagas
South
Zia
 pas pas 1 ♦  pas
1 pas 2 pas
   2 BA pas
3 pas
 3 pas 6    pas...

Rozgrywał Gabriel Chagas,który w swoim brydżowym życiu rozwiązywał już znacznie trudniejsze problemy niż trafne rozegranie koloru atutowego w jakichkolwiek tym rozdaniu. Zia pozbawił go jednak szans, wychodząc w kiera (!). Brazylijczyk zgodnie z oczekiwaniami rozwiązał trafnie kara: as i blotka z ręki, ale Zia trwał na posterunku - ponowne wyjście w kiera przesądziło los rozgrywającego. Fazli przebił czwartą lewę kierową, Chagas nadbił w ręce i, grając blotkę trefl do waleta (!), ograniczył wpadkę do bez jednej.
                           
W tym samym meczu Zia zademonstrował ekstrawagancję licytacyjną w swoim stylu.  


A 2
9 6
K 9 8 7 5 3
7 3 2

K 10 9 8 7 6 5 4
10 5
10
K W
D W 3
A K 8
A D 4 2
A D 10

 ---
 D W 7 4 3 2
 W 6
 9 8 6 5 4


West
M. Branco
North
Fazli
East
Chagas
South
Zia
   
  3 (!)
3 ♠  pas 4 BA    5 (!)
   pas   
pas
5 BA  pas
 6 pas 7 BA  pas
pas ktr.   pas...  

Na pewno nawet w zaistniałych okolicznościach znakomita para brazylijska powinna była poradzić sobie z najpopularniejszą konwencją brydżową, nie ulega jednak wątpliwości, że to właśnie kampania terroru rozpętana przez Zię umożliwiła im zejście na złą drogę.

Przenieśmy się teraz na chwilę z pełni blasku w strefę cienia. Reputacja, jaką cieszy się Zia, przynosi my wiele zysków także w sytuacjach, gdy prowadzi on zupełnie normalną grę. Zrozumiałe jest jednak i to, że skutki tej opinii muszą od czasu do czasu uderzyć również w niego samego. Oto najbardziej kosztowne rozdanie ubiegłorocznego Cavendish lnvitational w Nowym Jorku.   


A K 10 6 4
10 9 6
8 3
W 6 3

---
A K 5 4 3 2
6 2
K 10 9 4 2
W 2
D 8
A D W 9
A D 8 7 5

D 9 8 7 5 3
W 7
K 10 7 5 4
---


West
Wirgren
North
Deutsch
East
Bennet
South
Zia
      2
3 4 ktr.  pas
 5 pas 6 6
ktr.      pas(!?)  pas         pas (!?)
                       
Strona WE miała tu do wygrania wielkiego szlema w trefle, obrona pikami była jednak niezwykle tania (10 lew). Cóż jednak stało się w rzeczywistości? Otóż Zia na ogół dość swobodnie operuje odzywkami zaporowymi i często blefuje w podobnych sytuacjach - jego partner Deutsch dopuszczał więc taką ewentualność i w tym rozdaniu. Stąd pas e-N-a po kontrze na 6
, uważał on, że z "prawdziwymi" pikami Zia sam przeniesie na 6. Ten jednak, oczekując widocznie lepszych kar niż pików w ręce partnera, spasował (?) i zapłacił za to cenę 2300 punktów (bez dziewięciu !!!).
Cokolwiek byśmy jednak nie powiedzieli o stylu gry Zii, trzeba przyznać, że przychodzą mu do głowy naprawdę niesamowite pomysły, a na drodze do wcielenia ich w życie nie brakuje mu odwagi ani cierpliwości, Yanderbilt `92 w Pasadenie.


 2
 A 6 4 3 2
 8 4 3
 W 9 7 2

 A W 8 7 5 3
 K D W 9 7 6
 ---
 10
 K D 10 9 6
 10 8
 K D W
 K D 4

 4
 ---
 A 10 9 7 6 5 2
 A 8 6 5 3


West
Zia
North
Goodman
East
Deutsch
South
Mohan
1 (!) pas 1 2
2 (!) 3 ♦   4 5
 5 (!) pas  pas 6
  pas (!) pas ktr.  pas
6 ♠    ktr.      pas...  

Otworzyłem 1
- powiedział potem Zia - by ewentualnie osiągnąć lepszego szlemika w przypadku zastania w ręce partnera Kx i Ax. Tymczasem jednak piki zostały zgłoszone przez Deutscha i od tego momentu należy podziwiać spokojną cierpliwą determinację, z jaką Mahmood polował na przeciwników. Gdy wydawało się. że już ich ustrzelił - licytacja zgasła w wymarzonym przezeń kontrakcie 6 z kontrą - raz jeszcze okazało się, że "człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi". S oddał bowiem jedyny wist kładący - A. Rozdanie okazało się jednak remisowe, gdyż na drugim stole, po "normalnej" licytacji, ustalono jako kontrakt ostateczny 6 z kontrą z ręki W. N zawistował A i kier, ale w trzeciej lewie S spróbował ściągnąć A (w trakcie licytacji W zgłosił taktyczny cue-bid 5).
Pozostając jeszcze przez moment w strefie cienia, należy stwierdzić, że spotyka się opinie głoszące, iż Zia za wszelką cenę stara się trafić na usta kibiców oraz łamy prasy i w związku z tym każde jego rozdanie, ba - zagranie, jest grą pod publiczkę. Niewątpliwie tkwi w tym odrobina prawdy, indywidualności pokroju Mahmooda wybacza się jednak znacznie więcej niż zwykłym śmiertelnikom. A brydż... brydż mimo wszystko na pewno na tym nie traci. Sam Zia zdaje sobie zresztą doskonale sprawę z własnych słabości. W swojej autobiografii otwarcie przyznaje się m.in. do tego, że na ogół stara się wistować nieortodoksyjnie, a nawet egzotycznie. Jeżeli takie wyjście okaże się skuteczne - stwierdza - piszą o nim wszyscy, jeżeli nie - o zagraniu takim nikt nawet nie wspomni.
Nie zawsze odpowiada to prawdzie. Oto rozdanie, w którym Mahmood miał podwójnego pecha - nie tylko fantazja poniosła go w nim zbyt daleko, ale także trafiło ono na łamy prasy. Turniej teamów. Reykjavik `92.


A W 7
A D
10 6
A D W 9 6 2

4 3
5 3
A D 5 3 2
K 10 7 5
K 6 2
K 10 8 2
9 8 7
8 4 3

D 10 9 8 5
W 9 7 6 4
K W 4
---


Po (według Zii) bardzo silnej licytacji przeciwnicy osiągnęli końcówkę pikową (N otworzył silnym treflem, a S odpowiedział 1). Trefle nie zostały ani razu zgłoszone w znaczeniu naturalnym, a Mahmood (W) uznał, że raz jeszcze nadeszła jego wielka chwila i - jako kartę pierwszego wyjścia - położył przed sobą K (!?). W ten sposób przeciwnicy zapisali sobie "niemożliwe" +620 i - oczywiście - 10 impów zysku, gdyż przy drugim stole pozycję W zajmował zawodnik znacznie mniej błyskotliwy i nie obdarzony tak bujną wyobraźnią, jak bohater tego artykułu.
Na pewno niejednokrotnie jeszcze usłyszymy zarówno o wielkich   sukcesach,   jak   i   znakomitych   zagraniach Mahmooda Zii. A że sporadycznie towarzyszyć im będą opisy manewrów chybionych... cóż, nawet ten wirtuoz i wielki czarodziej brydża jest w końcu tylko człowiekiem.



wykonanie: Strony internetowe gdańsk - Netidea.pl