<< Strona główna
Księgarnia brydżowa Księgarnia brydżowa Księgarnia brydżowa Poznajmy się BBO
Szukaj

Autor: Wojciech Siwiec
Artykuł ze Świata Brydża 1/2-2008
PAUL SOLOWAY

W dniu 5 listopada 2007 roku zmarł Paul Soloway. Odszedł jeden z największych brydżystów wszechczasów, pięciokrotny zdobywcza Bermuda Bowl (z czterema różnymi partnerami, ostatni raz w Monte Carlo w 2003 roku), triumfator trzydziestu mistrzowskich turniejów amerykańskich, lider rankingu ACBL prowadzonego w oparciu o zdobywane przez graczy punkty mistrzowskie.

Miał 66 lat. Pokonały go groźne choroby,  którym przez ostatnie kilka lat dzielnie i godnie stawiał czoła. Walczył do końca - także przy brydżowym stoliku, mimo bólu nierzadko dowożony na turniejowe sesje ze szpitala. Jeszcze w lipcu ubiegłego roku,  w Nashville, wygrał z teamem Nicka Nickella prestiżowy turniej o Puchar Spingolda (było to jego dziewiąte zwycięstwo w tej imprezie). Miał też wystąpić w swojej drużynie na październikowych mistrzostwach świata w Szanghaju, a w listopadzie zagrać w kolejnych jesiennych mistrzostwach Ameryki Północnej w San Francisco, w turnieju o Puchar Reisingera. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia nie mógł jednak odbyć podróży do Chin, a turnieju w San Francisco już nie doczekał.

Całe swoje życie poświęcił brydżowi - gra ta była jego pasją, zawodem i sposobem na spędzanie wolnego czasu. I osiągnął w niej absolutne mistrzostwo, najwyższe z możliwych szczyty. Wielu ekspertów uważało go za najlepszego aktualnie gracza świata, wszyscy podziwiali też jego spokój, opanowanie, przyjazny stosunek do przeciwników. Uchodził za prawdziwego sportowca, który potrafił z godnością przegrywać (i pogratulować przeciwnikom sukcesu), ale też - co równie ważne - nigdy nie pysznił się wygraną. Był przy tym wyrozumiały wobec swoich brydżowych partnerów - wybaczał im różne słabości, potrafił sam naprawiać ich błędy. Nic zatem dziwnego, że miał wielu oddanych przyjaciół, których jego na pewno przedwczesne odejście pogrążyło w głębokiej żałobie. Paula Solowaya skremowano z talią kart z brydżowych mistrzostw świata w prawej ręce, a jego prochy – przed złożeniem ich na wieczny spoczynek - umieszczono w dwóch pucharach, które otrzymał za wygranie turniejów Vanderbilta.

Wiele zagrań Paula Solowaya weszło na zawsze do historii brydża. Przypomnijmy sobie niektóre z nich...

Mecz;
NS po, rozd.N.




 W 10 6
 7
 A W 5
 D 6 5 4 3 2
 
 D 4
 K D 10 6 3
 K 9 6 4
 10 9
 A 9 8 7
 A 9 5 4
 D 10 8 7 2
 ---
 
 K 5 3 2
 W 8 2
 3
 A K W 8 7
 

W
Wolf
N
Goldman
E
Hamman
S
Soloway
   pas  pas  1 1
 1  3 2
 4     5 (!)
 pas  pas       ktr. (?)
 pas
 pas  pas    

1 minimum trzy trefle; 2 splinter z masywnym fitem treflowym

Bobby Wolff zaatakował K; utrzymał się i kontynuował kierem, który został przebity na stole. Soloway w mig dojrzał, że istnieją jedynie dwa układy, przy których będzie mógł zrealizować swoją grę: AD sec w ręce E oraz dubleton Dx u W. Paul ściągnął zatem A, przebił w ręce karo, zgrał A i D, po czym dokonał jeszcze dwóch przebitek: kara w ręce i kiera na stole. Po wyeliminowaniu czerwonych kolorów, w końcówce:





 W 10 6
 ---
 ---
 6 5

 D 4
 D 10
 K
 ---
 A 9 8 7
 A
 ---
 ---

 K 5 3 2
 ---
 ---
 W


rozgrywający wyszedł ze stołu 6 (!). Hamman dołożył blotkę, a Soloway wstawił z ręki króla. A następnie odszedł pikiem i wpuścił Wolffa na damę. Bobby musiał wówczas wyjść pod podwójny renons - i Paul zrzucił z dziadka pika, a w ręce dokonał przebitki; potem oddał więc już tylko lewę na A.

Mecz;
NS po, rozd. W.






 D 3 2
 K 10 6
 A 10 8 6 5
 10 4

 K W 9 8 6
 A 8 5 2
 ---
 D 9 8 6
 7 5
 D 9 7 3
 K 4 3 2
 W 3 2

 A 10 4
 W 4
 D W 9 7
 A K 7 5


W
N
Goldman
E
S
Soloway
 pas  pas  pas  1 BA
  2 1
 3 BA
 pas  pas
 pas      
1 kolory starsze

W wyszedł czwartą najlepszą 8 i Paul wziął lewę 10 w ręce. Z licytacji wynikało, że najprawdopodobniej K znajduje się u E, a A – u W, odruchowe zagranie w drugiej lewie na impas karowy doprowadziłoby zatem rozgrywającego do wpadki. Po zabiciu tej lewy K E kontynuowałby bowiem pikiem, a potem W dostałby się do ręki A (rozgrywający miałby tylko osiem lew) i ściągnąłby pikowe forty.

Soloway dostrzegł to zagrożenie, ale też natychmiast wytropił jedyną szansę na zażegnanie niebezpieczeństwa: w drugiej lewie wyszedł z ręki w kiera i - po dołożeniu przez W blotki (obrońca ten niczego by nie zyskał, gdyby wskoczył asem) - wstawił ze stołu króla (!). A gdy zdobył na niego wziątkę, wrócił do ręki A i dopiero teraz zaimpasował kara. E zabił K, ponadto obrońcy mogli jednak ściągnąć jedynie trzy lewy kierowe.

Mecz;
NS po, rozd. W.






 3
 10 2
 K 10 8 6 3
 A D 10 9 3

 W 10 8 6 5 2
 D 8
 A 7 2
 8 2
 D 9 7
 W 7 6 5 4 3
 W 5
 K 7

 A K 4
 A K 9
 D 9 4
 W 6 5 4


W
Wittes
N
Hamman
E
Grabel
S
Soloway
 2  pas  3 ♠   3 BA
 pas
 4
 pas 5
 pas  pas  pas  

Na drugim stole meczu przeciwko takiemu samemu kontraktowi padł wist W. W toku dalszej gry rozgrywający zaimpasował nieudanie trefle, a potem do końca wyatutował, ściągnął AK i przebił na stole kiera. Na tej podstawie rozliczył ręce broniących i zaimpasował W w dłuższym fragmencie tego koloru, tj. u W. Wpadł zatem bez jednej.

Soloway natomiast dostał wist atutowy i ocenił, że na pewno nie został on oddany spod króla. Zabił zatem pierwszą lewę asem, a następnie wyeliminował kolory starsze (as, król, przebitka) i odszedł w trefla, wpuszczając obrońcę E na króla. Gracz ten musiał następnie wyjść w kara albo pod podwójny renons, więc rozgrywający nie miał już żadnej palcówki.

Turniej;
obie po, rozd. W.






 D 4
 9 7 5 3
 8 3 2
 K W 6 2

 K 10 9 5 3
 D 10 4
 W 10 4
 D 8
 6 2
 A K W 6 2
 6 5
 9 7 5 3

 A W 8 7
 8
 A K D 9 7
 A 10 4


W

N
Halle
E

S
Soloway
        2 1 
 ktr.
 pas
 3
 pas  3
 pas  4  pas  4
  pas  5      pas...  
1 systemowo słabe dwa; 2 wywiad bezatutowy

Przeciwko rozgrywanej przez Paula końcówce w trefle W zawistował 4 (naturalnie – wkrótce wydało się zatem, że otwarcie padło z pięciokartu), a jego partner zabił W i kontynuował A. Soloway przebił i wyszedł z ręki blotką pikową (E otworzył słabymi dwoma, było więc już jasne, iż K znajduje się w ręce jego partnera). W wskoczył królem i odszedł pikiem - lewę tę wzięła zatem D w dziadku. Następnie Paul ściągnął A K i zagrał A, zrzucając ze stołu trefla. Gdyby E dołożył trzeciego pika, znaczyłoby to, że układ jego ręki to najprawdopodobniej 3523 (a W: 4333), rozgrywający kontynuowałby zatem W, wyrzuciłby nań z dziadka drugiego trefla, a potem ściągnąłby K i A, przebiłby na stole trzecią rundę trefli, wreszcie przebiłby w ręce kiera i dopiero teraz ściągnąłby D. Tak grając, S nie musiałby trafiać położenia D.

Kiedy jednak do A E zrzucił kiera, wydało się, że układ jego ręki to 2524 (a W: 5332). Soloway musiał zatem zrezygnować z przebicia na stole trzeciej rundy trefli, to obrońca W jako pierwszy przebiłby bowiem tę lewę W. Jedną z możliwości było zaimpasowanie D w ręce E, czyli u przeciwnika, który miał dwukrotnie więcej trefli aniżeli jego partner, technik klasy Paula znalazł jednak lepsze rozwiązanie problemu. Otóż w końcówce:







 ---
 9 7
 8
 K W 6

 10 9
 D
 W
 D 8
 ---
 W 6
 ---
 9 7 5 3

 W
 ---
 D 9
 A 10 4

Soloway wyszedł z ręki dobrym W i przebił go w dziadku! (E zrzucił trefla) - po to aby w następnej lewie przebić w ręce kiera i przez to sprawić, aby zatrzymanie tego ostatniego koloru pozostało wyłącznie u obrońcy E. Dopiero teraz została odegrana D – W dołożył do niej swój ostatni atut, ale jego partner nie dysponował już wygodną wyrzutką, znalazł się bowiem w kleszczach kierowo-treflowego przymusu. Na stole leżała groźba kierowa, E rozstał się więc z kolejnym treflem. Soloway wiedział wówczas, że w ręce każdego z broniących zostały po dwa trefle, nie interesowała go już zatem lokalizacja damy. Ściągnął po prosu K oraz A i wziął jedenastą lewę na 10 w ręce.

Mecz;
obie po, rozd. S.





 W 4
 A K
 W 10 8 3
 A K 10 6 5

 8 6
 9 5 4
 D 9 7 4 2
 9 3 2
 D 10 9 7 2
 D 10 8 3
 K 6
 8 4

 A K 5 3
 W 7 6 2
 A 5
 D W 7

Soloway jako S otworzył 1BA i wkrótce - po jednostronnej licytacji - znalazł się w szlemiku bezatutowym. W zawistował w blotkę kierową i widok dziadka nie nastawił rozgrywającego optymistycznie, doliczył się on bowiem tylko dziesięciu lew z góry. Paul nie poddał się jednak i w drugiej lewie wyszedł ze stołu W, licząc na to, że obrońca z prawej ma w tym kolorze singlową bądź drugą figurę, albo całego mariasza, wówczas jednak bez dziewiątki. Rzeczywiście, gracz E położył na waleta króla, a Soloway zabił w ręce asem i kontynuował stamtąd 5. W nie wskoczył damą, więc rozgrywający wstawił z dziadka 8 i szczęśliwie wziął na nią lewę. W tym momencie miał ich już jedenaście, ściągnął więc następnie trefle i doprowadził do następującej końcówki:

Mecz;
obie po, rozd. S.





 W 4
 K
 10 3
 10

 8 6
 9 5
 D 9
 ---
 D 10 9 7
 D 10
 ---
 ---

 A K 5 3
 W 7
 ---
 ---

Do ostatniego trefla (dziadkowej dziesiątki) E nie mógł wyrzucić kiera, rozstał się zatem z pikiem, wówczas także Soloway pozbył się z ręki pika. A w następnej lewie Paul wyszedł ze stołu W i dołożoną przez zawodnika E damę przepuścił, potem zdobył zatem ostatnie cztery wziątki na K w dziadku oraz AK5 w ręce.

Mecz;
NS po, rozd. S.





 W 10 9 4 3
 W 4
 7 6 4
 A 10 7

 8 6 5
 A 9 8 7 5
 D W 10
 D 2
 2
 K D 6 3
 8 5 2
 K 8 5 4 3

 A K D 7
 10 4
 A K 9 3
 W 9 6


Meckstroth
N
Goldman
E
Rodwel
S
Soloway
     
 1 BA
 pas
 2
 pas 3
 pas  4      pas...  

 Zarówno  na pierwszy, jak i na drugi rzut oka kontrakty wygląda beznadziejnie - do oddania są przecież dwa kiery, karo i trefl. Kiedy jednak Jeff Meckstroth zaatakował D, Soloway w tempie dodał z ręki blotkę (!). Było to zagranie godne nie tylko znakomitego technika, jakim już Paul zaprezentował się w poprzednich rozdaniach, ale i wytrawnego psychologa. Rzecz jasna Meckstroth nie wyczuł podstępu i w drugiej lewie spokojnie kontynuował W. Soloway zabił zatem tę lewę A w ręce, trzy razy zaatutował, a potem zagrał K i 9. Ponieważ kolor ten szczęśliwie podzielił się 3-3, Paul wyrzucił ze stołu kiera i w ten sposób uciekł z kluczową przegrywającą. Potem wystarczyło już tylko zaimpasować dwukrotnie trefle i gra została zrealizowana.

Mecz;
obie po, rozd. N.





 A K 8 7
 K 8 4
 A D 10
 7 6 4

 6
 A 7 6 3
 9 7 5 4
 W 9 5 4
 9 4
 W 10 8 2
 K W 3
 A K 10 2

 D W 10 5 3 2
 D 5
 8 6 2
 D 8

W

N

E

S
Soloway
   1 BA
 pas
  2 1
 pas
3
pas 4
 pas  pas pas  

 1 naturalne, nieforsujące;

To rozdanie zaświadczy o znakomitej obecności przy stole Solowaya. Pochodzi ono sprzed prawie pół wieku, stąd nieco archaiczne sekwencje licytacyjne. I znów będący jej efektem kontrakt 4 był niemożliwy do zrealizowania, rozgrywający dostał jednak szansę, jako że W zaatakował 3 – spod asa.

Paul zadysponował ze stołu blotkę, a dołożoną przez E
10 (!) zabił w ręce damą i natychmiast wyszedł stamtąd pozostałym kierem. Gdyby W wskoczył wówczas asem i wyszedł w karo bądź w trefla, gra zostałaby położona, lewy obrońca był wszakże pewien, że rozgrywający wstawi ze stołu 9, ponadto w dalszym ciągu nie chciał się zdradzić z posiadaniem asa; sprawnie dodał więc blotkę. Ale Paul zadysponował ze stołu K, a następnie zgrał dziadkowego A i wyszedł stamtąd w trefla. E ściągnął K, A i odszedł treflem. Soloway przebił, wszedł na stół K i przebił w ręce kiera, a następnie zagrał karo - do dziadkowej dziesiątki. Prawy obrońca zabił W, nie dysponował już jednak bezpiecznym odejściem - mógł jedynie zagrać spod K albo wyjść w kiera bądź w trefla – pod podwójny renons. I ta nieprawdopodobna końcówka została zatem zrealizowana.

Po rozdaniu zapytano Paula, dlaczego w kluczowym momencie wstawił ze stołu króla, a nie dziewiątkę. A ten odrzekł, że postąpił tak, gdyż gracz E w pierwszej lewie rozstał się z 10 bardzo szybko, bez chwili namysłu. A przecież, gdyby posiadał też w tym kolorze asa, na pewno przynajmniej sekundę by się zastanowił...

Mecz;
WE po, rozd. S.





 9 8
 2
 A K D W 8 4
 W 10 8 4

 A
 D 10 8 6 3
 10 9 7 3
 A D 9
 6 4 2
 K W 9 7 5 4
 5 4
 K 2

 K D W 10 7 5 3
 A
 6
 7 6 5 3

W
Hamman
N
Martel
E
Soloway
S
Stansby
       4
 pas
 pas
pas  

Przy brydżowym stoliku Paul potrafił przewidywać, odgadywać problemy partnera i ułatwiać mu ich rozwiązanie, a także naprawiać jego błędy. Oczywiście ku temu ostatniemu nie miał zbyt wielu okazji, na poważnych imprezach grywał bowiem prawie wyłącznie z zawodnikami najwyższej klasy. Wieloletni coach teamu Nickella, Eric Kokish, wspomina jednak, że nigdy nie miał wątpliwości, że Paul zna lepiej system Hammana  (którym grała para Hamman - Soloway; został on stworzony przez Boba i potem narzucony Paulowi) niż sam Hamman. Ponadto Soloway doskonale wiedział, o których ustaleniach Bob może zapomnieć, i jeżeli tylko istniała droga alternatywna, nie testował partnera ze znajomości tych sekwencji.

W ostatnim z prezentowanych rozdań przeciwko rozgrywanej przez Lwa Stansby’ego końcówce w piki Hamman zaatakował w kiera. Rozgrywający zabił w ręce asem i oczywiście zagrał w kara, aby pozbyć się z ręki ilu się tylko da trefli. Soloway przebił jednak trzecią rundę kar - wówczas Stansby nadbił w ręce i wyszedł stamtąd w atu. Hamman zabił asem, dostrzegł rzecz jasna konieczność natychmiastowego odebrania lew treflowych - wyszedł jednak w ten kolor niewłaściwą kartą, tzn. asem (zamiast blotką). Nic to - Paul uratował partnera z opresji, w którą ten ostatni ssą się wpakował, a mianowicie do
A odblokował się królem (!). Bob mógł zatem spokojnie ściągnąć D i kontynuować blotką treflową, którą Soloway przebił. Gra została zatem położona bez jednej. (W.S.)



wykonanie: Strony internetowe gdańsk - Netidea.pl